|
2010-02-11
haslo zgadlam za trzecim razem, ale jestem
Nie mowilam ze bedzie to dobry rok? Odpukac, wypluc i rzucic sola przez lewe ramie (czy jak to tam bylo), ale poki co rewelacja.
I kto wie, moze nawet znowu zaczne cos skrobac. oki co, wrocilam do papierowej wersji. Takie czasy nalezy dokumentowac.
Poki co na codzien zlapac mnie mozna na facebooku i obrazkowo na flickr.
W planach reorganizacja.
Tylko, prosze, wiosno, przyjdz!
skomentuj (0)
+ + +
2009-11-08
uwaga
Rok 2010 ogłaszam rokiem spełniania marzeń.
Będzie to wspaniały rok. Tak postanowiłam.
skomentuj (0)
+ + +
2009-05-05
luźno
* mam jezykowe rozdwojenie jazni
* moje kocie zdecydowanie makowe jest, wlazlo mi na komputer i mruczy, nieodrodna ruda corka rudej evooni
* przestalam rozumiec facetow, jeszcze nie wiem czy to mi odpadla jakas klepka czy im odbija w dzisiejszych czasach
to tyle w mojej chorej [doslownie, bo przeziebionej bardzo] glowie. wracam spac, dobranoc.
skomentuj (2)
+ + +
2009-05-05
jestem w sumie wszedzie tylko nie tu
i za jakiegos powodu ni emoge wklepic linka do notki.
to bedzie lopatologicznie
http://web.mac.com/evoonia/test/
to jest wersja 1.0 testowa
skomentuj (0)
+ + +
2008-12-07
prawdopodobnie
Prawdopodobnie jest to chwilowy jedynie przeblysk, wrocilam na sekunde, rozejrzalam sie i calkiem mozliwe ze wetnie mnie znowu na czas jakis. A moze niekoniecznie. Pozyjemy, zonaczymy, jak to mowia. Jakis czas temu musialam awaryjnie sformatowac dysk [owszem, nawet makom sie to zdarza] i robiac pospieszny backup zapomnialam o jednej, bardzo waznej rzeczy - skopiowac plik z bookmarkami. I tym sposobem setki [jesli w sumie nie tysiace] linkow zbieranych latami szlag trafil. Te blogowe rowniez. I fotografia. I podroze. No wszystko. Troszke czuje sie jakbym zaczynala przygode z internetem od poczatku. Wydeptywala nowe wlasne sciezki w gaszczu stron wuwuwu. Az szkoda ze nie mailam ich online, na jakims wynalzku typu delicious. No coz, jest jak jest, moze to i lepiej. Poza sieciowo bez wiekszych rewolucji chyba. No moze poza tym ze piewszy raz w zyciu pojechalam sama na wakacje. Dwa tygodnie spedzlam w Barcelonie i na Sycylii. Dobrze mi to zrobilo, glowe uporzadkowalam, nowe plany ulozylam. No i juz sie zastanawiam gdzie by tu pojechac w przyszlym roku na jesien.. Tu wciaz wilgotno, choc w tym roku wyjatkowo zimno. Swiezo upieczonym kierowca bedac nie spodziewalam sie ze bede w Irlandii cwiczyc jazde po oblodzonych drogach a tu prosze, rano akcja odmrazanie szyb a w drodze do pracy auto tanczy na zakretach. Jak tak dalej pojdzie to sie zalapiemy na biale Boze Narodzenie.. A jak dobrze pojdzie to do Gwiazdki powiekszy mi sie rodzina, jako ze podjelam powazna decyzje adopcyjna i jestem w trakcie szukania sobie kota. Udalo mi sie przekonac landlorda ze kot domu nie zdemoluje i naprawde fantastyznym pomyslem jest odstapienie od umowy i pozwolenie mi na kociaka, kupilam wszystko, lacznie z karma i zlozylam do kupy istny plac zabaw o wysokosci poltora metra jak na zlosc, w okolicy kociat brak. Chyba nieszczegolnie dobry sezon sobie wybralam, aczkolwiek pojawila sie nadzieja, wczoraj zaprzyjazniony weterynarz [roznych ciekawych ludzi poznaje sie na salsie] obieal sie rozejrzec. Trzymajmy wiec kciuki. I chodzmy spac, pozno sie robi a ja wymyslilam sobie pracowita niedziele.
skomentuj (1)
+ + +
|
|